„I am an American Soldier”

W Hilo, stolicy hawajskiej Big Island, niedaleko mojego hostelu znajdowała się ichnia Wojskowa Komisja Uzupełnień (Army Career Center – ACC). Była niedziela, punkt był nieczynny. Moją uwagę przykuły jednak okienne witryny. Przystanąłem zaintrygowany, jakąż to ofertę składa Wielki Brat swoim obywatelom, że nader chętnie się do armii zaciągają. Postanowiłem trochę ten temat zgłębić.

#1. Przynęta.

W każdym oknie ACC znajdował się plakat, folder lub choćby ulotka zachęcająca do wstąpienia do armii, obiecująca w zamian złote góry (o tym na końcu).

mauna (1 of 1)-24

Uśmiechnięci żołnierze, dumne dziewczyny, szczęśliwe dzieci…

mauna (1 of 1)-26

…oraz twarde spojrzenia sealsów…

mauna (1 of 1)-22

…mają budować obraz fajnej przygody w przyjemnej atmosferze. A gdyby to kogoś nie przekonywało, wszędzie przewijają się „szeleszczące” argumenty.

mauna (1 of 1)-23

Ale nie, nie… żadnych ekstra poborów poza żołdem – nie jesteśmy przecież najemnikami. To tylko rozłąkowe, jakieś dodatki dla rodziny, opieka zdrowotna, ubezpieczenie, środki na kształcenie dzieci, może nawet ciebie, albo …tego co z ciebie zostanie jak wrócisz. A jeśli nie, rodzina otrzyma gratyfikację, wraz ze złożoną w trójkąt, gwiaździstą flagą.

#2. Kredo.

W centralnym miejscu wisiało…

mauna (1 of 1)-35

Kredo Amerykańskiego Żołnierza – koniecznie wielkimi literami. W (niemal) dosłownym tłumaczeniu:

Jestem Amerykańskim Żołnierzem.
Jestem wojownikiem, jestem częścią zespołu.
Służę narodowi Stanów Zjednoczonych, żyję Wartościami Armii.
Misja jest zawsze moim priorytetem.
Nigdy nie akceptuję porażki.
Nigdy się nie wycofuję.
Nigdy nie zostawiam poległych towarzyszy.
Jestem zdyscyplinowany, twardy fizycznie i psychicznie, wyszkolony i biegły w wykonywaniu bojowych zadań i ćwiczeń.
Zawsze dbam o moją broń, mój ekwipunek i o siebie.
Jestem ekspertem i jestem profesjonalistą.
Zawsze i wszędzie jestem gotów do walki z wrogami Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Jestem strażnikiem wolności i amerykańskiego stylu życia.
Jestem Amerykańskim Żołnierzem.KREDO AMERYKAŃSKIEGO ŻOŁNIERZA

W sumie nie bardzo wiem po co się tak rozpisywali, na dobrą sprawę można to przecież ująć w trzech punktach:

Jestem Zajebiście Zajebisty!
Moja racja jest najmojsza!
Nie wk***aj mnie, bo ci przypie…olę!ZMODYFIKOWANE KREDO AMERYKAŃSKIEGO ŻOŁNIERZA by Nagato

I całkowicie serio.
Można mieć polew z ich podejścia, ale Amerykanie NAPRAWDĘ wierzą w swoje ideały, NAPRAWDĘ ufają swojej armii, NAPRAWDĘ darzą ją olbrzymim szacunkiem i NAPRAWDĘ ją lubią. Mają po temu powody – czego by nie mówić, US Armed Forces przewyższają siły zbrojne innych państw w niemal każdym aspekcie. Wyciągnięto i dobrze odrobiono lekcje z Pearl Harbor, Omaha, Okinawy, Korei, Wietnamu, Afryki czy Bliskiego Wschodu.

mauna (1 of 1)-17

Z jakim rezulatem?

 

#3. Hegemonia.

Zastrzegam z góry – nie oceniam polityki ani zasadności wykorzystania sił zbrojnych USA na arenie międzynarodowej. Nie oceniam także następstw takich operacji, jak i kosztów osobowych czy finansowych ich przeprowadzania. Nie oceniam również strony moralnej i etycznej. Oceniam jedynie skuteczność prowadzonych działań militarnych, a tą można najprościej wyrazić słowami: gdzie nie wjadą, tam rozjadą. 

Rokrocznie rząd USA wydaje na zbrojenia więcej środków niż kolejnych 9 krajów razem wziętych (sic!), w tym takich mocarstw jak Chiny, Rosja, Niemcy czy UK.

mauna (1 of 1)-19

Nawet pomijając arsenał nuklearny, Amerykański Żołnierz (wielkimi literami, a jak :)) ma do dyspozycji zasób ultranowoczesnych zabawek, wystarczający aż nadto do wdrażania swojego kredo. Według danych z roku 2014, siły zbrojne USA posiadają na stanie m. in.:

  • 10 300 głowic nuklearnych, w tym 5300 aktywnych, gotowych do użycia – ilość wystarczająca do kilkukrotnego wywrócenia planety na lewą stronę.
  • 10 atomowych superlotniskowców klasy Nimitz i (wkrótce) Ford – czyli tyle, ile zwykłych lotniskowców posiadają wszystkie pozostałe kraje na świecie razem wzięte.
  • 8700 czołgów M1 Abrams – obecnie najczęściej „testowanych” czołgów na współczesnych polach walki – póki co żaden nie został zniszczony w boju i jedynie kilka zostało uszkodzonych.
  • 3300 samolotów bojowych (w tym 185 myśliwców piątej generacji) – dla porównania: Chiny 1500/2, Rosja 1900/4, UK 222/0, Niemcy 423/0
  • 6400 śmigłowców szturmowych – czyli 76% światowych „zasobów”.

mauna (1 of 1)-27

I tak dalej, i tak dalej.

Warto też wspomnieć, że w ciągu ostatnich 20 lat amerykańska armia brała udział w prawie wszystkich możliwych konfliktach, we wszystkich strefach klimatycznych i w każdych warunkach pogodowych – takiego doświadczenia nie posiadają żadne inne siły zbrojne na świecie.

#4. Rekrutacja.

Mimo permanentnego uwikłania w różnorakie wojny i nie tak znowu niskiego prawdopodobieństwa powrotu do domu w skrzynce, siły zbrojne USA przyciągają sporo rekrutów i rezerwistów. Jak? Oto tabela rocznego, podstawowego uposażenia żołnierzy w służbie czynnej oraz rezerwy.

ARMIA - UPOSAŻENIE

Dotąd jest w miarę prosto, dalej dość trudno się połapać w różnych niuansach. Według goarmy.com,  żołnierze „czynni” mogą otrzymać  dodatkowo bonus (w 60% niepieniężny) o równowartości ok. $100 000 na pokrycie ubezpieczeń, składek emerytalnych, opieki rodzinnej, zdrowotnej, utrzymania i edukacji. Ponadto żołnierze w służbie czynnej mogą dorobić na udziale w misjach (do $40 000), na ukończeniu kursów sił specjalnych ($40 000), rangerów ($10 000), kryptologicznych ($20 000), itd.
Nie najgorzej mają też żołnierze rezerwy. Wystarczy dwa tygodnie w roku i jeden weekend w miesiącu (łącznie 36 dni) poświęcić armii, aby otrzymać wynagrodzenie podane w tabeli. Służba w rezerwie nie tylko nie wyklucza normalnej aktywności zawodowej ale zazwyczaj doskonale ją uzupełnia. Rezerwiści mogą również liczyć na wiele bonusów: podstawowy niepieniężny w wys. $20 000; za posiadanie wartościowych dla armii umiejętności $20 000 i kilka innych. Niemniej istotne jest to, że rezerwiści z zasady nie uczestniczą w działaniach bojowych poza terytorium USA.
Gdyby ktoś chciał sobie dokładnie wyliczyć ile miesięcznie/rocznie mógłby zarobić służąc w siłach zbrojnych Stanów Zjednoczonych, polecam oficjalny kalkulator Departamentu Obrony.

mauna (1 of 1)-25

Czy to kwoty duże, czy małe? Wszystko zależy od tego jaki kto ma potencjał i oczekiwania. Nie jest to raczej propozycja dla absolwentów dobrych uczelni, czy osób przedsiębiorczych, ale dla wielu Amerykanów służba w armii, choćby z powodów finansowych, jest na pewno opcją wartą rozważenia.

Obecnie siły zbrojne USA liczą 1,4 mln zawodowych żołnierzy w służbie czynnej oraz 0,9 mln rezerwistów (pobór powszechny zawieszono w 1973r.). Do tego dochodzą formacje milicyjne (Gwardia Narodowa i podobne) w których służy 0,4 mln ochotników. Razem daje to 2,7 mln żołnierzy z których 250 tys. pozostaje na misjach, kontyngentach i placówkach w 150 krajach świata. Jeśli do tego doliczyć tysiące „najemników” zatrudnionych w szesnastu tzw. armiach „komercyjnych” (PMC) i jeszcze uzmysłowić sobie, że ilość broni w prywatnych rękach jest równa liczbie obywateli USA, wliczając w to niemowlęta, to rysuje się obraz …jakiejś zbiorowej paranoi. 

Kiedy agregowałem powyższe dane, doszedłem do wniosku, że maksyma si vis pacem para bellum powinna się znajdować w preambule amerykańskiej konstytucji, jako lex suprema.
…..
Chociaż z tym vis pacem, to akurat różnie bywa…

Do tematu sił zbrojnych USA będę jeszcze kilka razy wracał przy innych okazjach.


#6. Demonstracja.

I na sam koniec, coś dla rozluźnienia 🙂

Napisałem wcześniej, że Amerykanie lubią i szanują swoją armię. Cóż, oczywiście nie wszyscy…

Zaraz za punktem rekrutacyjnym odbywała się masowa (khem, khem) demonstracja.
Licznie przybyła młodzież i okoliczni mieszkańcy, wyrażali swoją dezaprobatę dla imperialistycznej polityki USA, żądając pokoju, zaprzestania używania dronów i natychmiastowego wycofania wojsk okupacyjnych z …terytorium Królestwa Hawajów.

mauna (1 of 1)-32

Jak widać przy okazji protestujący domagali się uwolnienia Palestyny, ale spoko, z tym się nie pali.

mauna (1 of 1)-31

Aktywnie protestowały skrzynki prądowe, ale prym wiódł bez dwóch zdań trawnik…

mauna (1 of 1)-30

Akcję separatystów wsparły niedobitki Drużyny Pierścienia, czy czegoś w tym stylu:

mauna (1 of 1)-33

Profesor Staniszkis i Obi-wan niezwykle dynamicznie siedzieli w pozach medytacyjnych:

mauna (1 of 1)-34

Co tam się działo…  wystarczyła godzina siedzenia, aby Obi-wan poruszył kciukiem. To wywołało lawinę – już pół godziny później wychudzona prof. Staniszkis lekko odgięła mały palec. Riposta Obi-wana była natychmiastowa. W ciągu kolejnej godziny dwukrotnie uniósł podbródek. Niestety, nie dane mi było zaczekać do końca pojedynku, bo musiałem spieszyć na egzamin maturalny mojego młodszego syna, który powinien rozpocząć się …gdzieś w okolicach 2025r.

Mimo iż nie zaczekałem do końca, przypuszczam, że demonstracja nie przyniosła spodziewanych rezultatów. W chwili, w której piszę te słowa, Hawaje nadal pozostają pod okupacją, jako pięćdziesiąty stan USA.

*****************

Wykorzystałem dane publikowane na stronach: goarmy.com, nationmaster.com, military1.com, nationalguard.com i defense.gov

 

PS. Obiecany Park Wulkanów i reszta ciekawostek pojawi się niedługo w kolejnym, zdecydowanie bardziej hawajskim, wpisie, poświęconym Big Island.

 

 

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    Szkoda, że podejście do naszych żołnierzy i weteranów jest, jakie jest. A w uzupełnieniu do tematu to polecę ten blog – Polaka w amerykańskiej armii: http://sladamikonkwistadorow.blog.onet.pl/ Niestety autor zawiesił pisanie bloga przerzucając się na ten: https://thehawaiianpole.wordpress.com/ Ale sporo materiały do poczytania – kto lubi pośmiać się z lokalnych absurdów, polecam 😉

    • Nagato

      Kapitalny blog! Szkoda, że zaprzestał prowadzenia polskiej wersji. Moim zdaniem kardynalny błąd. Amerykańskich żołnierzy prowadzących blogi są tysiące, a Polaków w ichnich mundurach, którzy mogliby pokazać USArmańską rzeczywistość, nie ma chyba w ogóle. Moim zdaniem, zaprzepaścił olbrzymi potencjał czytelniczy :/

      • Mszczuj

        Bardzo dziekuje za taka opinie o moim blogu. Moze kiedys powroce do http://www.sladamikonkwistadorow.blog.onet.pl, ale na razie po prostu nie mam weny. Nawiasem mowiac tez wrocilem na Hawaje. Daj znac jak bedziesz na Oahu.

        • Nagato

          Się nie zastanawiaj nawet :))
          Piszesz kapitalnie. Mój ulubiony kawałek to ten o prawach jazdy (btw. wprawdzie tylko kilka razy miałem do czynienia z amerykańskimi urzędami, ale widzę, że tępogłowych odlewają z jednego wzorca). Podzielamy też pasję do łucznictwa (ale… Hoyt nie Bear – imho ładniejsza stylistyka), a za to masz od razu +10 do szacunku 🙂
          Ech, chętnie bym na Oahu wrócił – na tydzień, może dwa (miejsce jest naprawdę super), ale kiedy… trudno powiedzieć.

          • Mszczuj

            Ale teraz jestes na Big Island, tak?

          • Nagato

            Ech, tak fajnie to nie mam 🙂 Moje eskapady nie trwają dłużej niż kilka tygodni.
            W Polsce jestem w tej chwili, przynajmniej do jesieni.

          • Mszczuj

            Oh, a ja juz sie ucieszylem ze mamy jeszcze jednego Polaka tutaj 🙁

  • DonBolano

    Za krótkie! Ledwo zacząłem czytać i się skończyło!
    Wincyj!

    • Nagato

      Cała przyjemność po mojej stronie Wydaje mi się jednak, że jakby były „winksze”, to zanudziłyby nawet mnie. I tak mocno zawyżają średnią długości wpisów w blogosferze.

      • DonBolano

        Pamiętaj tylko, żeby nie zaniżać poziomu, skracać tekstów, tylko po to, żeby było „dostępniejsze”. Dobrych rzeczy nigdy za wiele :-).

      • http://bwotr.pl/ Bookworm

        P…. blogosferę, pisz pod publikę, która jest zawsze zgłodniała Twoich tekstów i filmików i fotek… 😛

  • http://crumbsofboredom.pl/ Savon

    nie sądzę ..może to te komentarze…

    • http://bwotr.pl/ Bookworm

      … albo ich brak… 😛

      • Mszczuj

        Ani jedno ani drugie. Po prostu nie jestem w stanie pisac i po angielsku i po polsku, wiec zdecydowalem zostac przy jednym jezyku. Pisze bardziej dla znajomych i dla przyjaciol, a przy okazji dla swiata. Niestety polskich znajomych i przyjaciol mi nie przybywa, a anglo-jezyczynych tak. Dlatego zdecydowalem pisac tylko po angielsku.

        • http://bwotr.pl/ Bookworm

          Teraz wszystko jasne, przepraszam za podejrzenia 😉 Co do bloga – jestem uzależniony od czytania dobrych tekstów czy książek a Twój blog połknąłem prawie na jednym oddechu, po prostu mnie wciągnął na amen. I niestety nadszedł smutny moment, w którym pojawił się koniec 🙂 Swoją drogą to niesamowita historia, że pojawiłeś się akurat tutaj 🙂

          • Mszczuj

            Ktos mi dal tego linka, bo byla mowa o mnie 🙂