Podkowa „ucieka” na wschód

W 2013r. Polacy wypili 38,2 mln hektolitrów piwa. Wychodzi, że statystyczny Polak (wliczając w to niemowlęta, emigrantów i abstynentów) wypija rocznie coś koło 100 litrów tego trunku. Gdyby jakimś cudem udało się zamienić wodospady Niagary w browar, to na zaspokojenie polskiego rynku piwnego, potrzebowałyby one …niecałych 24 minut.
W oczekiwaniu na tenże cud, z chęcią przedstawię kilka ciekawostek dotyczących owego niezwykłego miejsca.

#1. Remi.

Jest 9 rano, na dworze niecałe 4 stopnie. Jak na początek grudnia w Toronto, jest nadspodziewanie ciepło. Pod hostel przy College Street zajeżdża biała Honda. Wysiada z niej sympatyczny gość, którego nigdy wcześniej nie widziałem, ale z którym zgadałem się przez fb.
– Gotowy? – pyta Remi.
– Jasne – odpowiadam pakując się do środka.
Remiego poznałem kilka lat temu na jakimś forum o sztukach walki. Na co dzień pracuje jako Head of Public Services (cokolwiek to jest) na University of St. Michael’s College w Toronto, a po godzinach naucza, jakże by inaczej, ninjutsu.
Wyjeżdżamy z miasta…

…droga nad Niagarę zajmie nam dwie godziny. Wypytuję Remiego jak znalazł się w Kanadzie.
– W Polsce bylem zbuntowanym nastolatkiem – mówi – grałem w punkowo-reaggae’owych kapelach w latach osiemdziesiątych (nawet zakwalifikowaliśmy się do Jarocina 1984). Robiłem teatr uliczny i teatr ruchu, a od podstawówki ćwiczyłem kyokushinkai. W końcówce lat 80-tych wyjechałem do Austrii, a stamtąd do Włoch. We Włoszech uzyskałem permesso di soggiorno (pobyt stały i pozwolenie na pracę). Niestety studia dla cudzoziemców były tu zbyt drogie, więc krótko potem wyjechałem za ocean, nie wiedząc że Europa się zjednoczy ani, że komuna upadnie. Jako Kanadyjczyk mogłem sobie pozwolić na naukę na prestiżowej uczelni – pracując w tym samym czasie po nocach. Chciałem wracać do Europy po studiach, ale zatrudnili mnie na Uniwersytecie na ostatnim roku – i dlatego nigdy nie opuściłem Toronto.
– Zimno tu – mówię – nie przepadam za takim klimatem. Najbardziej lubię wiosnę i jesień.
– No to Toronto by ci raczej nie przypasowało. Ja lubię zimę, a pory roku mamy tu w zasadzie dwie. Zima i lato. Wiosna trwa jeden dzień, a jesień jest tylko teoretyczna.
Znaczy źle trafiłem.

#2. Ice wine.

Jedziemy wzdłuż wybrzeża Ontario. Mijamy Oakville, Burlington, Hamilton. Patrząc na przydrożne znaki, mam mocno zdziwioną minę. Otóż na zewnątrz zazwyczaj panują chłody i mróz, a tu co chwilę widać zjazd na …winnice.

Remi się śmieje.
– Hehe, czekałem kiedy zapytasz. Wielu to dziwi. Kanada jest największym na świecie producentem ice wines (win lodowych).

Co to takiego? Hodowcy w tym rejonie czekają na mróz. Zamarznięte na kość dojrzałe grona są zrywane, a następnie nadal w formie zamrożonej poddawane są wyciskaniu. Uzyskane tą metodą wina są słodkie i bardziej „oleiste”, czy jak to się mówi ekstraktywne. Do tego są drogie w cholerę. Ceny zaczynają się od 30 – 40 dolarów, za butelkę, czy raczej buteleczkę o poj. 200 – 375 ml. Co ciekawe, nie widziałem nigdzie większych, same „małpki”. Na depresyjną solówkę jakąś, czy co?
Ale oto pojawia się coraz większa ilość szyldów oznajmiających, że zbliżamy się do głównej atrakcji regionu. Niagary.

#3. Rzeka.

Amerykańsko (czy raczej „stańskozjednoczono”) – kanadyjska granica jest najdłuższą na świecie granicą międzypaństwową. Jej długość wynosi 8893 km. To więcej niż wynosi odległość z Poznania do …Tokio. Niewielki fragment granicy przebiega środkiem Niagary. Technicznie nie ma problemów aby przekroczyć ją mostem, jednak Remi, było nie było od wielu lat Kanadyjczyk, po swoich doświadczeniach z tutejszymi pogranicznikami wzdryga się na samą myśl. Zostajemy po stronie kanadyjskiej.

Termin „Niagara” wywodzi się z języka Irokezów i pochodzi od słowa Onguiaahra oznaczającego cieśninę. Zasadniczo, mówiąc „Niagara”, wszyscy mają na myśli wodospady, chociaż precyzyjniej rzecz ujmując, to nazwa krótkiej (ma wszystkiego 58 km długości) rzeki, łączącej jezioro Eire z jeziorem Ontario. Co ciekawe, z uwagi jej meandry, w okolicach słynnego wodospadu, Kanada znajduje się na południu a USA na północy.

Po obu stronach rzeki znajdują się miasta o identycznych, niezwykle oryginalnych nazwach czyli Niagara Falls (w tym rejonie niemal wszystko nazywa się „Niagara Cośtam”, albo „Cośtam Falls”). Typowo turystyczne miejscowości, z typowo turystyczną zabudową.

Wróćmy jednak do rzeki.

mapka3a

Różnica wysokości między lustrami jezior wynosi aż 99 metrów, ale aż do znajdujących się w pół drogi legendarnych wodospadów, woda opada jedynie o 2,7 metra. Co to oznacza? Że w drugiej połowie biegu, rzeka musi jakoś wyrównać brakujące 96,3 m. Na ile pomagają w tym wspomniane wodospady? Dość znacznie.

#4. Wodospady.

Dlaczego piszę „wodospady” a nie „wodospad”? Ponieważ są dwa (lub trzy, zależy jak liczyć).

American Falls, leżący po stronie amerykańskiej (z lewej) i niemal w całości kanadyjska „podkowa” czyli Horseshoe Falls (z prawej). Trzecim wodospadem jest trochę sztucznie wydzielony z American Falls, Bridal Veil Falls.

Wodospady mapka

 

Pomijając średni przepływ wody, pozostałe parametry wodospadów nie są specjalnie imponujące.
Może trudno w to uwierzyć, ale w rankingu wysokości Niagara lokuje się dopiero w okolicy 500 miejsca. Najwyższy wodospad na świecie, wenezuelski Angell Falls jest siedemnaście razy wyższy (979 m).
Niagara Falls nie są także uznawane za najpiękniejsze. Ów zaszczytny tytuł przypada afrykańskim Wodospadom Wiktorii zaliczanym do Siedmiu Naturalnych Cudów Świata.
Jednak czego by o Niagarze nie powiedzieć, na pewno należy do najbardziej znanych. Prosty test. Poproście znajomych o wymienienie trzech dowolnych wodospadów. Diamenty przeciw kamieniom, że znajdzie się tam Niagara.
Całkiem możliwe nawet, że tylko ona.

#5. American Falls i Bridal Veil Falls.

Oba wodospady są o tyle ciekawe, że ich najbardziej znany pejzaż prezentowany na niezliczonych fotografiach i obrazach przedstawia się następująco:

Patrząc na powyższe zdjęcia, odnosi się wrażenie, że spadająca woda ginie gdzieś w tajemniczych odmętach setki metrów poniżej. Niestety nie ma tak pięknie. Widoki są prezentowane w taki sposób aby nie było widać głazów piętrzących się tuż poniżej linii kadru. Nominalnie wodospad ma w tym miejscu wysokość 54 metrów, ale wysoko położona linia skał powoduje, że faktyczna wysokość oscyluje w granicach …21 metrów. Dodatkowo z uwagi na szerokość American Falls (która razem z Bridal Veil wynosi aż 323 metry), patrząc od strony kanadyjskiej, cała kompozycja sprawia wrażenie mało proporcjonalnej.

#6. Horseshoe Falls.

Kanadyjczycy pobudowali po swojej stronie wypasioną infrastrukturę: drogi, hotele, kasyna itd. Wszystko z myślą o tym aby przyjeżdżający turyści mogli w spokoju wydawać pieniądze delektując się widokiem wodospadów, a szczególnie Horseshoe Falls.

Problem w tym, że słynna „podkowa” nie do końca to lubi i z roku na rok coraz bardziej spiernicza na wschód. Nie jest to może tempo imponujące, ale jak to mówią, kropla (nomen omen) drąży skałę. Do początków dwudziestego wieku, w wyniku postępującej erozji, wodospad potrafił przesuwać się nawet w tempie 1 – 1,5 metra rocznie. Dość powiedzieć, że od połowy XVII wieku, Horseshoe Falls cofnął się o prawie 250 metrów!

Gdyby nie prowadzono prac zabezpieczających, właściciele hoteli mieliby powód do niepokoju. Dzisiaj mogą jednak spać spokojnie – udało się spowolnić tempo erozji do jednej stopy (30 cm) na 10 lat. A jakie są prognozy? Nienajlepsze. American Falls wyschnie w ciągu 2 tys. lat, Horseshoe wypłaszczy się w ciągu kolejnych 13 tys. lat, a w ciągu 50 tys. wodospady na Niagarze znikną zupełnie. Pocieszać się można, że z pewnością nie będziemy mieli okazji zobaczyć czy owe przewidywania się sprawdzą.

#7. Winter is coming.

Staliśmy tak obserwując wodospady przez jakąś godzinę. Ogarniała mnie coraz większa irytacja. Było zimno, pochmurno, wietrznie, momentami nieprzyjemnie mżyło, a do tego, jak na tą porę dnia, było szarawo. Nie miałem kontenera obiektywów, aby dostosować jakiś do tych warunków i zdjęcia wychodziły po prostu słabe. Już miałem zacząć malkontencić, kiedy odezwał się Remi:
– Wiesz co, ty to masz cholerne szczęście! Dwa tygodnie temu całe Ontario stało, nie dojechałbyś tutaj przez zaspy. Od tego czasu niemal codziennie nas tu mrozi, a dzisiaj trafiła ci się taka super pogoda.
Ugryzłem się w język. Popatrzyłem na niebo, chmury zaczęły się rozchodzić i pojawiły się delikatne promienie słońca, a jako zwiastun dobrej pogody przysiadła koło nas mewa.

Problem w tym, że ręce miałem tak zgrabiałe, że nie miałem już ochoty na robienie kolejnych zdjęć, a poniższy, przypadkowo nagrany komentarz, mówi sam za siebie 🙂

****************************************

Nowa zagadka:
Generalnie w miejscowościach takich jak Niagara Falls niemal wszystko jest tak urządzone, aby wyciągnąć z kieszeni przyjeżdżających gości możliwie jak największe sumy. A związana z tym zagadka, pojawia się na poniższym filmiku (dla niecierpliwych, około 3:00).

***************************************************

W części drugiej (TUTAJ) – Czy można przeżyć upadek z Niagary? Dlaczego prawdziwy kolor rzeki i wodospadów wymaga graficznego „podkręcania”? Skąd pomysł aby w mroźnym klimacie budować „kanadyjskie”, lekkie, drewniane domki? Zapraszam 🙂

 

  • Pingback: Sztuka latania – Niagara edition | NAGATO()

  • DonBolano

    Coś osadzanie filmów nie pykło?

    Mam wątpliwość, czy dobrze umieściłeś flagę Kanady na pierwszej mapce poglądowej :-).

    • Nagato

      a) Naprawione. Nie wiem czemu nie zadziałało, cosik mi silniki strony szwankują.
      b) Co do flagi, miałeś rację. Omyłkowo oznaczyłem jako międzypaństwową, granicę międzystanową, przypisując do Kanady część stanu Nowy Jork :). Kanadyjczycy (w przeciwieństwie do Amerykanów) pewnie nie mieliby mi tego za złe 🙂
      Na usprawiedliwienie dodam, że naprawdę późno robiłem te grafiki.
      Poprawione. Dzięki 🙂

      • DonBolano

        A poznałeś jakichś Kanadyjczyków? Serio są tak bardzo uprzejmi, jak to w serialach pokazują? 😉

        • Jędrzej Radomski

          Hej, Przy okazji pracy z pewnym Cyrkiem który urzęduje ostatnio w europie poznałem około 10 Kanadyjczyków (Quebec). I muszę stwierdzić, że byli to naprawdę spoko ludzie.

        • Nagato

          Powiedziałbym nawet że wielu. Większość rzeczywiście bardzo sympatyczna, acz w sklepie niedaleko hostelu pracowało dwóch strasznie dziwnych. Cóż to były pewnie te wyjątki co to regułę potwierdzają. 🙂

  • http://fundacja-bokserywpotrzebie.pl/ tupadlo

    2,00 dolary / h lub 10.00 dolarów / 8 godz albo trochę taniej w innym miejscu
    1,00 dolar / h lub 2,00 dolary / 4 godz –
    to na miejskich parkingach

  • http://fundacja-bokserywpotrzebie.pl/ tupadlo

    natomiast na Niagara River Pkwy parking jest bezpłatny 🙂

    • Nagato

      Hehe… odnosiłem wrażenie, że tam chyba nawet powietrze jest płatne 🙂
      Nie, nie, z całą pewnością parking na który zmierzamy kosztował i to dosyć sporo. 🙂

      • http://fundacja-bokserywpotrzebie.pl/ tupadlo

        no to druga opcja ze to będzie parking Falls Parking Lot i tam dzienny parking to 25 dolców z podatkami (jest tez bilet roczny za 50 dolców).