Wyzwanie na plaży Bondi

W drugiej, ale z pewnością nie ostatniej części spaceru po Sydney, poznacie niesamowitą uliczną kontorsjonistkę, zobaczycie prawdziwych „morskich kanarów” i będziecie świadkami wyzwania rzuconego australijskim surferom na jednej z najbardziej znanych plaż na świecie – Bondi Beach. Nie, na desce pływał nie będę – na tym się nie znam, ale sądzę, że i tak będzie ciekawie 🙂

#1. Circular Quay

Centrum Sydney jest bardzo zwarte. Od dworca głównego, do będącego turystyczną mekką Circular Quay jest może ze 20 minut piechotą. Tam właśnie znajduje się większość atrakcji miasta w tym Opera, most, ogród botaniczny i przystań promowa. Będąc na miejscu odnosi się wrażenie, że wszyscy ciągną właśnie tutaj. Przy nabrzeżu cumują rotacyjnie największe wycieczkowce świata.

sydney-45

Na nabrzeżu z kolei wystawiają się różnego rodzaju uliczni artyści. Jedni prezentują swój talent manualny…

sydney-43

inni  muzyczny…

sydney-64

…a wielu wykonuje spektakularne pokazy rodem z Mam Talent.

sydney-55

Zazwyczaj tego typu występy nie przykuwają jakoś specjalnie mojej uwagi, ale w tym przypadku poświęciłem jakieś pół godziny, aby zobaczyć, czy niespecjalnie filigranowa kobieta…

sydney-48

…po szeregu dość specyficznych akrobacji z przypadkowymi przechodniami…

sydney-46

…naprawdę ma zamiar zmieścić się w takiej oto skrzynce:

skrzynka — kopia (2)

Tutaj rezultat tej próby. Efekt finalny pojawia się w 11 minucie,  ale przyznaję, że o ile zawsze skracam filmiki do góra trzech minut, ten jeden ma ich czternaście. Warto zobaczyć całość choćby tylko po to, aby przyjrzeć się stronie warsztatowej. W jaki sposób australijska kontorsjonistka gromadzi sporą publiczność, buduje świetną atmosferę, robi ab-so-lut-nie przezabawny pokaz i do tego wplata na tyle ciekawie zaaranżowaną prośbę o datki, że ludzie sami sięgają po portfele. Marketingowy geniusz!

Ale miałem pisać o czymś innym.

 

#2. Prom

Aglomeracja Sydney jest w znacznej większości ulokowana w szerokim i bardzo nieregularnym ujściu rzeki Parramatta, natomiast od strony wschodniej, miasto graniczy z oceanem, a w zasadzie z Morzem Tasmana. Dlatego też bardzo popularną formą komunikacji miejskiej są promy.

sydney-50

Z przystani na Circular Quay wypływają promy we wszystkich możliwych kierunkach. Część z nich to stateczki raczej zabytkowe, ale zdecydowana większość, to szybkie łodzie motorowe.

Prom

Oczywiście niemal wszyscy pasażerowie, a na pewno wszyscy turyści okupują pokłady zewnętrzne. Roztacza się z nich naprawdę przepiękny widok na wybrzeże.

sydney-32 — kopia

W czasie rejsu na Garden Island, trudno mi było skupić się na krajobrazach. Otóż moją uwagę przykuwała jakaś matka-kretynka, która niemal całą drogę próbowała chyba pozbyć się dziecka. Kamerę włączyłem krótko przed przystankiem końcowym, więc nie zarejestrowały się naprawdę niebezpieczne sceny – kiedy chłopczyk był sadzany na rurze od zawietrznej i momentami trzymany tylko …jedną ręką.

Czy skoczyłbym gdyby chłopca zwiało? Oczywiście. Chociaż szanse jego uratowania byłyby bliskie zeru.  Prom płynął z prędkością 46 km/h co oznacza że w ciągu sekundy pokonywał 12-13 metrów. Moja reakcja z definicji byłaby opóźniona o jakieś 3 sekundy, a to oznacza, że nie potrafiący pływać maluch, musiałby przynajmniej 20 kolejnych sekund utrzymywać się na powierzchni spienionego nurtu kilwateru.
Dobrze, że to tylko teoria.

Od Garden Island aż do Gdzieśtam Dalej na Wschód, płynąłem innym promem. Tu z kolei w pewnym momencie na pokładzie zapanował lekki popłoch. Mianowicie pojawiły się najprawdziwsze kanary.

sydney-34 — kopia

Było to o tyle dziwne, że w Sydney nie ma chyba możliwości aby wsiąść na prom nie okazując wcześniej biletów. Widać co jakiś czas trafiają się jednak gapowicze. Zastanawiało mnie, co robią jak takiego złapią?

 

#3. Bondi

bondi

Po drugiej stronie zatoki Watsona znajduje się Bondi Beach. Po Waikiki, to kolejna plaża uchodząca za najbardziej znaną na świecie. Mekka surferów i całego tego słonecznopatrolowego lansu. Cóż, urzeka, ale żeby nie było zbyt landrynkowo, napiszę o …rozczarowaniach.

Rozczarowanie nr 1. Pierwsze wrażenie podobne jak w większości tego typu sytuacji, znaczy obiekt na filmach/zdjęciach wydaje się po prostu większy. Bondi bez problemu da się ogarnąć w całości wzrokiem. Ma wszystkiego pewnie kilometr długości, w najszerszym miejscu może będzie miała siedemdziesiąt metrów. Piasek – bałtycki, może odcień jaśniejszy. Słowem takie Świnoujście.

W wodzie pełno misiów, większość zawzięcie ćwiczy surfing.

sydney-65

Rozczarowanie nr 2. Oczekiwałem fal jak w Point Break, takich wiecie, co to zawijają się w tunel i spokojnie człowieka nakryją, a tu, panie, Bałtyk. Fale wprawdzie są, ale przy porównywalnych, nawet nasi ratownicy wywieszają białą flagę (btw, o ‚flagach’ będzie za chwilę).

sydney-38

Rozczarowanie nr 3. Może i plaża i fale jak nad Bałtykiem, ale oczywista przewaga Bondi nad Świnoujściem leży oczywiście w temperaturze wody. Znaczy powinna. Szybko się przebrałem i ziuuuu do oceanu.
Po same kurdę kostki.

temp bondi(z lewej temperatura powietrza, z prawej wody, pół minuty po wyciągnięciu zegarka z oceanu) 

Wyskoczyłem szybciej niż wszedłem. Może trudno uwierzyć, ale latem nasz Bałtyk jest… cieplejszy. Tak, wiem, że średnioroczna temperatura wody w Bondi jest o kilka stopni wyższa, ale wtedy (koniec października) tych stopni było tam tylko 19! Trzeba być desperatem żeby w czymś takim, godzinami ćwiczyć ‚jazdę’ na deskach. Tym bardziej mnie dziwiło, że wśród ćwiczących największą grupę stanowiły kilku- i kilkunastoletnie dziewczynki.

sydney-36 — kopia

Jakby miały problem ze zrozumieniem, że woda jest naprawdę zimna i nieprzyjemna.

 

#4. Wyzwanie

Jako, że z kąpieli nici, przeszedłem promenadą z południa na północ. Piątkowe popołudnie, słońce świeci, tłum się zagęszcza. Niunie na wrotkach, lanserzy na deskorolkach i wszechobecni japońscy turyści. Doszedłem do fit-station, takiej jakby siłowni na powietrzu. Co ciekawe, za sprzęt robiły tam wyłącznie drążki do podciągania i różnego rodzaju poręcze.
Na „station” jak na filmach: bojki się popisują, niunie prezentują. Usiadłem na ławce, czyszczę obiektywy i obserwuję jak kilku gości próbuje ćwiczyć tzw. flagę. Utrzymują góra ze dwie sekundy i koniec, ale fakt, ćwiczenie jest naprawdę trudne. Po chwili, jeden z nich dosiadł się do mnie. „Zostaw ten aparat meeen, to miejsce do ćwiczeń, trochę się poruszaj” zagaduje. Korciło mnie już wcześniej, czekałem na impuls, na znak-sygnał. Podaję aparat gościowi i mówię, żeby zrobił mi zdjęcie. Jako, że mój rekord przy fladze to około 8 sekund, nonszalancko dodaję, że nie musi się spieszyć.

sydney-40

Niestety moja silniejsza, lewa ręka jest przeciążona i jako podporowa odmawia posłuszeństwa. Dookoła pojawiają się ironiczne uśmiechy. Tracę twarz. Zmieniam stronę – nie mam wyjścia, pęknę, a wytrzymam przynajmniej te 8 sekund.

sydney-41

Sztuczny uśmiech i liczymy – 1, 2…  …8, 9, 10… i odpadłem. Oklaski zewsząd. Polish Power wymuskane mięczaki! Łapiąc oddech pytam od niechcenia czy ktoś przyjmuje wyzwanie?
– Max tak potrafi  – rzuca mój towarzysz  –  a nawet dłużej, mejt. Zaraz przyjdzie. Wołajcie Maxa!
Po chwili nadchodzi. Cóż, wypisz, wymaluj Matthew McConaughey. Metr dziewięćdziesiąt, zbudowany jak grecki bóg, filmowy wzorzec australijskiego surfera. Wygląda jakby pół życia spędził na desce, a drugie pół na siłowni. Przyszedł i …usiadł koło mnie.
– Eee, a flaga mejt? – pytam.
– Flaga? Jaka flaga? – sufer patrzy na mnie zdziwiony – to nie dla mnie, meeen, musisz poczekać na Maxa.

Właściwy Max zjawia się po minucie. Jest również wysoki i w zasadzie na tym podobieństwa się kończą. Facet ma zielony t-shirt, przeciwsłoneczny daszek i …pięćdziesiątkę na karku.

Nie tego się spodziewałem. Max wydaje się trochę skrępowany, ale rozlegające się zewsząd okrzyki „Max! Max!” robią swoje. Trochę się boję, że zrobi sobie krzywdę. Max jedną ręką chwyta drążek, drugą opiera się o słup i wykonuje …najdoskonalszą flagę jaką w życiu widziałem. Utrzymuje ją kilkanaście sekund, po czym jakby dla zabawy, lekko, bez wysiłku przeskakuje między rozwieszonymi co dwa metry drążkami.

 

max(niestety kamerę włączyłem ciut  za późno, wcześniej po prostu mnie zatkało)

Usiadłem sobie cichutko i wróciłem do czyszczenia obiektywów 🙂

Epilog (dopisany 27.04.2015r.)

Internet to jednak niesamowite miejsce. Aż do dnia publikacji tego artykułu (czyli dobrych kilka miesięcy)  zastanawiałem się kim był ów tajemniczy Max, pięćdziesięciolatek o sprawności marvelowskich superbohaterów.
Zasadniczo, prawie każdej osobie przewijająca się w moich reportażach zmieniam imię, ale tu zrobię wyjątek i ujawnię prawdziwą tożsamość.
Facet naprawdę ma na imię Marcus (to wiedziałem), ale, jak wspomniałem, nie miałem pojęcia kim jest. Dzięki jednemu z wpisów w komentarzach (dzięki wielkie @ambicja!) moja ciekawość została zaspokojona.  Jeśli chcecie zobaczyć jak można wyglądać i co można osiągnąć w tym wieku wejdźcie na stronę Marcusa: http://www.marcusbondi.com/

Warto też obejrzeć krótki film:

Czyli  jednak żaden wstyd, że odpadłem. Uff… 🙂

…………………………………………….

 

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi 🙂

 

 

  • http://bwotr.pl/ Bookworm

    yyy…. ciemność widzę, ciemność… Fotka nagłówkowa jest, tekstu brak 🙁

  • Jan Pielorz

    Ale co to jest? Zdjęcie tylko? Nie rozumiem.

  • DonBolano

    Falstart 😀

  • Nagato

    Ano falstart… Zamiast zapisać szkic, wysłałem jako wpis. Sorki 🙂

  • bart

    Porownywanie Bondi do plazy w Swinoujsciu jest wrecz tragikomiczne. Tak sie akurat sklada, ze pochodze z Dziwnowa – mocno plazowej miescowosci w Polsce wiec dobrze znam polskie morze i plaze, jednoczesnie jakies 10 lat temu wyemigrowlaem do Australi .Mieszkalem zarowno na Bondi aktualnie na Maroubrze (zdaniem Lonely Planet nawet ladniejsza plaza od Bondi) i sorki ale sie osmieszasz porownujac praktycznie kazdy aspekt. Tutaj (Australia) nawet kolor wody jest ladniejszy, temperatura – wiosna czy zima mozna spoko surfowac w 3mm short piance -na Baltyku o ile wiem tylko Morsy wskakuja na minute , fale -to oczywiscie kwestia szczescia ale generalnie 8/10 dni sa dobre do surfowanie czy to pelnego czy bodyboard, itd itd Cos mi sie wydaje, ze jestes jednym z tych Polakow marudow, ktorzy tlyko zrzedza i marudza, szkoda.

    • Wilson

      Na teutatesa! Ić stont czepialska marudo.

    • Tomkus

      Wyluzuj chłopie….

    • http://bwotr.pl/ Bookworm

      Faktycznie, jak Nagato śmiał wyrazić własną opinię i zdanie na własnym blogu… Normalnie troglodyta shurikenem w ząbek czesany… Chyba wszyscy załapali, że takie porównanie może być środkiem stylistycznym, żeby nas łagodnie oswoić z pięknem australijskich plaż. Taka szydera, bo nudno by było na blogu gdybyśmy czytali same orgazmiczne zachwyty. Jakoś nie przypuszczam, żeby po lekturze tego postu Polacy masowo zaczęli opuszczać oceaniczne wybrzeża w ciepłych krajach na rzecz Świnoujścia 😛

    • Akachi

      Sporo marudzenia na marudzących Polaków w twoim poście, wiesz 😉

    • Nagato

      Porównywanie tragikomiczne? A cóż w tym tragicznego?
      Póki idzie na argumenty, nie mam nic przeciwko. Nie musimy się zgadzać, nie musi Ci się podobać. Jednak irracjonalne „ośmieszasz się” zakrawa na hejt, a tego nie lubię.
      Napisałem przekornie w reportażu, że Bondi „URZEKA, ale by nie było zbyt landrynkowo…” i dalej było tak jak napisał poniżej Bookworm (nawiasem mówiąc, ów zabieg stylistyczny nazywa się „przesadnią”). Jeśli nie chwyciłeś – trudno, ale to nie moja wina. Wiadomo, że większość osób wolałaby spędzać urlop nad Morzem Tasmańskim niż nad Bałtykiem, tylko po co pisać o oczywistościach oczywistym językiem?
      A co do surfingu, zimą, na Bałtyku przy którym podobno mieszkałeś, gdzie „tylko morsy na minutę wskakują” poczytaj zanim znów pohejtujesz, na przykład tu: http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/lodowata-woda-isztormowe-fale-czylisurfing-nabaltyku/ a jeszcze lepiej tu: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,143624,17429530,Na_zimowej_fali.html
      Kto tu jest marudą?

  • nikx

    Co to za aplikacja/funkcja na Twoim telefonie z filmiku: Kretynka na promie?

    • Nagato

      GPS Speedometer. Bardzo fajna 🙂

      • nikx

        Dzięki wielkie:)

  • ambicja

    https://www.youtube.com/watch?v=xKdyHVroqD8 – mała ciekawostka że „Max” prowadzi kanał na YT – fajnie się ogląda – na żywo pewnie był jeszcze lepszy

    • Nagato

      Jasny gwint!!! Jak Ci się udało gościa namierzyć???
      Cholera przeczuwałem, że facet musi zajmować się tym zawodowo. Czyli jednak żaden wstyd, że odpadłem 🙂 🙂
      PS. Zazwyczaj zmieniam imiona wszystkim o których piszę (chyba, że mam wcześniejszą zgodę na publikację). Ale skoro Marcus „Max” jest fit-celebrytą, o czym nie wiedziałem do teraz, to dopiszę jego imię w artykule.
      A w tym t-shircie wyglądał tak niepozornie… 🙂
      PS2. A na żywo faktycznie robi wrażenie, że szczęka na podłogę spada 🙂
      .

  • Taka jedna..

    Muszę.. po porostu muszę to napisać: Nagato.. ale Ty chłopie masz miłe dla oka ( pewnie nie tylko oka) ciałko !
    Oczywiście teskt super i w ogóle ekstra..
    Ale pewnie nie tylko ja jakoś tak dłużej zawiesiłam oko na fotce bez koszulki.. hmm.. 😉

    pozdrawiam

    • Nagato

      Ech… nie wiem za bardzo co powiedzieć. Taki ładny komplement dla takiego dinozaura, znaczy nie jest jeszcze tak źle 🙂
      .
      .
      .
      PS. Pisz mi tak jeszcze… 🙂

      • therion

        Jakbyś jeszcze miał matiza, to twoje małżeństwo mogłoby być wystawione na ciężką próbę:)

      • taka jedna..

        oj tam starego.. nie jeden młodszy by się z pewnością na taką klatę zamienił oddając w zamian swój leniwy tłusty brzuch 🙂 ale może jednak nie będę tu dalej słodziła bo jeszcze żona dopatrzy się i Cie tam zdzieli i wyda zakaz publikowania takich fotek.. 😉 Co jak co ale żonie lepiej się nie narażać 😉

  • therion

    Nagato – powinieneś zdecydowanie brać jakieś pieniądze od różnych miejsc na świecie i robić z nich relacje. Bo po twoim tekście, to ja nawet do Kutna na wakacje bym pojechał 🙂

    • Nagato

      Po moich naprawdę dziwnych doświadczeniach z Kutnem raczej niewielu…
      …chociaż czekaj, a może kilka osób właśnie dlatego z chęcią by się tam wybrało. Zupełnie nieświadomie podsunąłeś mi kapitalny jak sądzę pomysł :))) Dzięki! 🙂

      • therion

        Spoko, mam miliony nieświadomych kapitalnych pomysłów. Pierwsza działka gratis 😉